poniedziałek, 6 stycznia 2014

Sędzia modelarski Władysław Cichy

Przeglądając różne strony internetowe natrafiłam na dwa ciekawe posty o Władysławie Cichym - swego czasu kierowniku modelarni Wojewódzkiego Ośrodka Modelarstwa Ligi Przyjaciół Żołnierza w Szczecinie (prywatnie - bracie mojego dziadka). Sądząc po treści zamieścił je na forach dotyczących modelarstwa najprawdopodobniej ten sam autor.

Pierwsza historia (autorstwa osoby podpisanej jako Ja-siu) została znaleziona na forum na stronie modelwork.pl [dostęp 5.01.2014]. Oto ona:

[...] Otóż w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku corocznie we wrześniu w Szczecinie odbywały się Ogólnopolskie Zawody Modeli Pływających Placówek Wychowania Pozaszkolnego, czy jakoś tak. Również w Szczecinie zamieszkiwał Pan Władysław Cichy, znany ogólniepolsko sędzia modelarski (jako modelarz zasłynął z budowy podad dwumetrowego modelu drobnicowca Marceli Nowotko - największego wówczas w Polsce modelu szkutniczego). I tenże Pan Władysław znany był ze swojej surowości z jaką oceniał prace przedstawione Mu do oceny, a jeszcze bardziej był znany ze swojego donośnego głosu, którym wszem i wobec oznajmiał swoje zdanie na temat - wszyscy wokół wiedzieli kto i za co dostał o-pe-er. Wracając do rzeczy, otóż pewnego razu jeden z kolegów modelarzy na wymienionych wcześniej zawodach przedstawił Panu Władysławowi do oceny model lodołamacza Lenin - z zapalonymi światłami na mostku. Co to się działo, co to się działo, pół Arkonki (tam odbywały sie zawsze zawody) uszy pozatykało... A ja nie i nasłuchałem się, jak to Pan Władysław opiurkał z góry na dół mojego kolegę po fachu - właśnie za światełka na mostku - jak tłumaczył, modele prezentujemy podczas zawodów w ruchu, a w ruchu żadne światełko (no jasne, że poza światełkami przyrządów) nie ma prawo świecić się i przeszkadzać w widzeniu tego, co poza mostkiem...


A tutaj kolejna podobna wypowiedź, tym razem ze strony kartonwork.pl [dostęp 5.01.2014]:

[...] Było tak: Nie pamietam dokładnie roku. Było to albo w 1968 roku, albo w roku następnym.
W Szczecinie jesienią (we wrześniu) odbywały się coroczne Ogólnopolskie Zawody Modeli Pływających Placówek Wychowania Pozaszkolnego (nazwę walę z pamięci - jeżeli się pomyliłem, proszę o poprawę). Sędzią głównym zawodów był nieodżałowany Władysław Cichy, świetny fachowiec z dziedziny okrętownictwa i wielki przyjaciel młodzieży. Często nam młodym wyjaśniał wszelkiego rodzaju tajniki budowy modeli statków i okrętów. Taki dobry tatuś. Ale biada temu, kto mu podpadł. Wtedy słyczać go było w promieniu paruset metrów. I właśnie na tych wspomnianych zawodach dwa razy zdarzyło się, że ktoś mu podpadł. Pierwszym był chłopaczek z lodołamaczem Lenin. Żeby dostać parę punktów więcej za wykonanie modelu, zademonstrował oświetlenie kabiny nawigacyjnej, takie Piccadilly Circus nocą. Jak mu Władek nawstawiał (dziwne, że miał na nazwisko Cichy), to mu mało kapcie nie pospadały [...].
Drugi ryk było słychać, gdy młody człowiek przedstawił do oceny kuter torpedowy (zabijcie mnie, nie pamiętam marki), który charakteryzował się pięknym kamuflarzem, trzykolorowym, z płynnymi przejściami kolorów. Jeszcze przed oceną wszyscy go oglądali i podziwiali i zastanawiali się, jak On (ten młodzieniec) to zrobił. Kamuflarz był piękny do momentu, gdy model zobaczył Cichy. Najpierw wstawił gadkę jaki to z niego sercowiec, i że my chcemy go wykończyć, a potem zaczął wyjaśniać dlaczego. Model był w skali 1/50 (to akurat pamiętam) i Cichy zaczął wyjaśniać, że płynne w skali 1/1 przejścia kolorów, zanikają stopniowo wraz ze zmniejszaniem się skali i już w skali od 1/25 i mniejszych nie należy z tym przesadzać, bo można narazić się na śmieszność. Można uzyskać efekt, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego. Wtedy właśnie uzmysłowił nam, że modele budowane w coraz mniejszej skali, to nic innego tylko oryginał w skali 1/1 widziany z coraz większej odległości. Zaryzykował wtedy też, że daje sobie rękę uciąć, jeżeli ktoś zauważy płynne przejścia kolorów na oryginalnym okręcie widzianym z takiej odległości, jakby był w skali 1/50. Pamiętam, że nikt z nim wtedy nie podjął dyskusji o płynnych przejściach kolorów (niechby spróbował).


Władysław Cichy składał modele już jako młody chłopak (wspominałam o tym tu). Poświęcił swej pasji całe życie. Rysunki i plany publikował w "Modelarzu" (m.in. w roku 1964), "Planach Modelarskich" (1965, 1969), a 8 kwietnia 1962 roku wystąpił także w realizowanym przez szczecińską telewizję programie "Studio młodych".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz